Przejdź do treści

Małe elektrownie wodne – plany Wód Polskich znów zagrażają polskim rzekom

  • newsy

Na początku roku Wody Polskie ogłosiły uproszczenie realizacji małych elektrowni wodnych (MEW) na obiektach hydrotechnicznych należących do Skarbu Państwa. WP udostępniły listę 3836 obiektów w całym kraju, na których w opinii tej instytucji mogłyby powstać (lub już istnieją) hydroelektrownie. Łączna moc teoretyczna tych elektrowni miałaby wynosić 655 MW, a roczna produkcja 4,86 TWh energii elektrycznej. Plany te brzmią rewolucyjnie – aktualna moc zainstalowana wszystkich elektrowni wodnych w Polsce wynosi 988 MW, a roczna produkcja około 2 TWh (0,9 TWh z hydroelektrowni przepływowych, a 1,1 TWh ze szczytowo-pompowych). Jako, że budowa i funkcjonowanie elektrowni wodnych to najważniejsza przyczyna wymierania życia w rzekach, przyjrzeliśmy się tym planom bliżej. Poniższa mapa przedstawia proponowane przez WP lokalizacje elektrowni wodnych.

Ku naszemu zaskoczeniu okazało się, że duża część najmniejszych (pod względem mocy) proponowanych elektrowni wodnych zlokalizowana jest na rzekach okresowych (które w ostatnich latach bywały suche przez pół roku), a nawet na rowach melioracyjnych, wyjątkowo na wrotach przeciwsztormowych, zaporach polderów i pochylni Kanału Elbląskiego. Moc teoretyczną dla większości propozycji mocno zawyżono, obliczając ją na podstawie średniego przepływu danej rzeki i szacowanej wysokości piętrzenia – obie te wartości należy uznać za zawyżone. Przyglądając się lokalizacjom często widać, że proponowane piętrzenie w środku wsi podtopiłoby domy itp. Oczywiście tak obliczona moc hydroelektrowni nie uwzględnia też potrzeby wykorzystania części przepływu dla przepławki i zachowania minimalnych przepływów wody w okresach niżówek. Moc obliczona dla już istniejących obiektów również jest przeszacowana – np. dla MEW Besko na Wisłoce podano moc 998 kW, podczas gdy rzeczywista moc istniejącej tam od lat turbiny to 75 kW. Podobnie sprawa ma się w odniesieniu do wielu innych obiektów – moc teoretyczna w tabelach Wód Polskich jest wielokrotnie większa niż rzeczywista moc zainstalowanych turbin. Być może nie jesteśmy na bieżąco z technologią i ominęła nas jakaś rewolucja w hydroenergetyce? Prawie połowa proponowanych obiektów zlokalizowana jest na ciekach o średnim niskim przepływie (SNQ) mniejszym niż 0,1 m3/s. Pytaniem retorycznym jest to, czy budowa „elektrowni” o mocy dwóch paneli fotowoltaicznych na rzece płynącej przez pół roku ma jakikolwiek sens.

Propozycje Wód Polskich są więc w dużej mierze fikcyjne. Prezes Wód Polskich, Mateusz Balcerowicz poinformował, że to czy na daną lokalizację znajdą się chętni do budowy MEW będzie dla Wód Polskich informacją o tym, czy dana budowla powinna istnieć,  czy też może zostać rozebrana w ramach renaturyzacji w celu umożliwienia migracji rybom. Takie podejście do zarządzania barierami na rzekach może prowadzić do tego, że na jednej rzece będzie równocześnie powstawała jedna bariera, a druga obok będzie likwidowana. W naszej opinii to wprowadzenie chaosu i odwrotność zarządzania. Obiekty z listy 3836 proponowanych lokalizacji często w rzeczywistości nie istnieją lub są od dawna otwartymi jazami niestanowiącymi żadnej bariery – obawiamy się, że w ramach ułatwień dla tworzenia elektrowni wodnych te dawne jazy zostaną odbudowane. Co prawda, każda z powstających hydroelektrowni miałaby być wyposażona w przepławkę dla ryb, jednak skuteczność tych rozwiązań jest zwykle znikoma. 25 z proponowanych obiektów zlokalizowanych jest w rezerwatach przyrody! Budowa elektrowni w obszarach o tak wysokim statusie ochronnym to standardy znane z biednych, autorytarnych krajów.

Uproszczenie budowy małych elektrowni wodnych na istniejących już barierach może brzmieć jak mało szkodliwe przyrodniczo działanie. Biorąc jednak pod uwagę, że część obiektów zaproponowanych przez WP nie istnieje, a przegrodzenie rzeki to tylko jeden z czynników wpływających na niszczenie życia w rzekach związanych z funkcjonowaniem elektrowni wodnych, plany te uznajemy za poważne zagrożenie dla polskich rzek. Hydropeaking, zanik siedlisk organizmów reofilnych przez zalanie i przekształcenia koryta związane z funkcjonowaniem MEW to poważne zagrożenia. W niektórych krajach europejskich wprowadzono ustawowy zakaz budowy małych elektrowni wodnych o mocy mniejszej niż… 10 MW ze względu na nieproporcjonalnie wielkie szkody środowiskowe. Czy Wody Polskie chcą poświęcić resztki życia w polskich rzekach na rzecz setek MEWek o mocach rzędu 1 kW? W obecnych warunkach o wiele tańsze, skuteczniejsze i znacznie mniej szkodliwe przyrodniczo jest tworzenie podobnych mocy np. w fotowoltaice z magazynami energii.

Jednocześnie, Wody Polskie ogłosiły „wstępne plany” usuwania barier w ramach wdrażania Nature Restoration Law (NRL). Część zawartych na mapie i w tabeli obiektów (gdzie niestety zabrakło współrzędnych obiektów pozwalających na dodanie ich do interaktywnej mapy) pokrywa się z propozycjami dla elektrowni wodnych. Jak to rozumieć? Jakość planowania w Wodach Polskich pozostawia wiele do życzenia.

Poniżej zamieszczamy komentarz filmowy, w którym zobaczycie kilka przykładowych lokalizacji proponowanych przez Wody Polskie MEW: