Przekaż nam 1% KRS: 0000402564 Cel szczegółowy: PTP Wolne Rzeki
+48 794 253 328
kontakt@wolnerzeki.pl

Zamach na Wisłę – stopień wodny Siarzewo

Sprawa kolejnych stopni wodnych, a nawet plany kaskadyzacji całej dolnej Wisły powracają do polskiej polityki jak bumerang już od prawie 60 lat. W 1970 r. po 8 latach prac, zakończona została budowa zapory we Włocławku. Zapora ta od samego początku projektowana była jako jedna z kilku w kaskadzie. Nie trzeba chyba wspominać, że w 1970 r. mało kto przejmował się wpływem takiej inwestycji na środowisko. Na kolejne stopnie wodne po prostu zabrakło pieniędzy. Zapora ta spowodowała wymarcie populacji ryb i minogów wędrownych: łososiacertytroci, węgorza i minoga rzecznego w dorzeczu Wisły.

Po 50 latach działania stopnia wodnego Włocławek oczywistym jest, że po pierwsze: nie spełnia on założonych celów (ochrona przeciwpowodziowa, nawodnienie Kujaw, żegluga), po drugie: w związku z postępującym wiekiem i erozją zapora wymagać będzie dalszych modernizacji (Raport WWF, 2001). Ostatnią dużą modernizację przeszła w latach 2013-2015 (RZGW Warszawa, 2015). Mimo ogromnych kosztów, remont nie rozwiązał wszystkich problemów zapory we Włocławku. Dlatego wciąż planowana jest budowa kolejnego stopnia wodnego, który nagromadzonymi w powstałym zbiorniku wodami Wisły miałby podeprzeć stopień we Włocławku.

Budowa podpierającego stopnia to najdroższy możliwy wariant rozwiązania problemu Włocławka. Koszty takiej inwestycji idą już nie w miliony, a miliardy złotych.  I to same koszty budowy zapory. Niestety nowy stopień wodny to też ogromna ilość pobocznych kosztów, które również powinny być brane pod uwagę. Są to między innymi koszty środowiskowe. O ile powstanie kolejnego stopnia nie będzie dla dorzecza Wisły tak drastyczne jak powstanie pierwszego stopnia, o tyle zdecydowanie nie będzie to też nic dobrego. Nie jest to bynajmniej tylko nasza opinia.

Na budowę stopnia w Siarzewie nie zezwolił w 2016 r. Regionalny Dyrektor Ochrony Środowiska w Bydgoszczy (Decyzja RDOŚ, 2016). To 27 stron uzasadnienia, dlaczego stopień ten powstać nie może. Ówczesny dyrektor bydgoskiego RDOŚ, Włodzimierz Ciepły, musiał pożegnać się ze stanowiskiem dzień po wydaniu decyzji (Gazeta Wyborcza, 2016) – decyzja o budowie nowej zapory nie jest merytoryczna, a czysto polityczna.

Brak decyzji środowiskowej dla powstania stopnia wodnego Siarzewo, nie przeszkodził trzem ministrom (środowiska, gospodarki morskiej i żeglugi śródlądowej, energii) podpisać porozumienia w sprawie jego budowy (Porozumienie ministrów, 2017).

Już w samej treści porozumienia pojawiają się informacje nieprawdziwe/manipulacje:
1. „Stopień wodny we Włocławku stanowi istotną infrastrukturę przeciwpowodziową w skali
kraju” – stopień ten praktycznie nie ma wpływu na zmniejszenie fali powodziowej, jest za to głównym miejscem powstawania problemów z zatorami lodowymi na dolnej Wiśle (np. Grześ, 1991).
2. „Uszkodzenie lub konieczność rozebrania stopnia wodnego we Włocławku może prowadzić do
poważnego zagrożenia powodziowego terenów położonych poniżej stopnia, wzdłuż rzeki Wisły, wywołać zagrożenia środowiska i zagrożenia sanitarne, a w konsekwencji narazić zdrowie lub życie ludzkie na niebezpieczeństwo” – o ile uszkodzenie i niekontrolowane zniszczenie byłoby śmiertelnie niebezpieczne dla mieszkańców i środowiska odcinka położonego poniżej tamy, o tyle dobrze przeprowadzona rozbiórka takie niebezpieczeństwo niweluje.

Kolejna opinia nie mająca pokrycia w rzeczywistości pada w wypowiedzi Ministra Środowiska Jana Szyszki (komunikat MŚ, 2017).
„Budowa Stopnia Wodnego Siarzewo to ważna inwestycja, która zapewni Polakom bezpieczeństwo powodziowe. Umożliwi też rozwój transportu śródlądowego i produkcję czystej energii elektrycznej” – podręcznikową wiedzą jest to, iż nie da się skutecznie połączyć tych trzech funkcji zbiornika. Pierwsza z nich – ochrona przeciwpowodziowa wymaga bowiem niskiego poziomu wody w zbiorniku, by w razie potrzeby mógł on przechwycić i zmagazynować dużą ilość wody. Dwie kolejne wymagają dla odmiany wysokiego poziomu wody. Brak wiedzy ministra czy raczej szukanie poparcia u tych, którzy tej wiedzy mieć nie muszą?

29 grudnia 2017 r. nowa Regionalna Dyrektor Ochrony Środowiska w Bydgoszczy, Maria Dombrowicz, wydała pozytywną decyzję o środowiskowych uwarunkowaniach dla realizacji przedsięwzięcia (Budowa stopnia wodnego na Wiśle poniżej Włocławka). Decyzja ta została oparta o prawną „furtkę” – przekładając rzekomy wyższy interes społeczny nad dobro przyrody.

25 stycznia 2018 r. od decyzji RDOŚ do GDOŚ odwołało się 7 organizacji pozarządowych z Koalicji Ratujmy Rzeki. Rozstrzygnięcie odwołania nie nastąpiło przez ponad 3 lata, mimo stwierdzonej w lutym 2020 r. przez WSA przewlekłości i rażącego naruszenia prawa.

Budowa nowej zapory poniżej Włocławka uniemożliwi powrót ryb wędrownych w dorzecze Wisły przez kolejne 100 lat. Od Bałtyku odcięte będzie 70 tys. kilometrów rzek. Zamiast rozebrać zaporę we Włocławku i pozbyć się szeregu problemów, rząd wraca do planów z głębokiego PRL, niszczenia przyrody i gospodarki wodnej w Polsce według myśli radzieckiej.

Udostępnij tę stronę:

 

Jedna odpowiedź

  1. John pisze:

    Ja tez tak myślę, że ta nowa zapora jest bardzo zła dla środowiska i powinna być skasowana, a stara zapora we Włocławku wyburzona. Nie ma powodu aby ludzie mieszkali na terenach zalewowych Wisły, niech będzie rzeka naturalna, a ludzi odsunąć w bezpieczną odległość od rzeki. A nie wypłacać im corocznie odszkodowania za zalane ziemie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *